AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

4 rzeczy, których możemy się nauczyć od dzieci w kontekście treningu i sprawności.

Wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi. Mieliśmy dużo wolnego czasu, spędzaliśmy go tak jak chcieliśmy i w wszystkim szukaliśmy atrakcji i zabawy która dawała nam przyjemność. Mimo to większość z nas, ciągle zadawała swoim rodzicom pytanie „ mamo, tato, kiedy będę duży?”. Teraz dorośliśmy. Zmieniło się wszystko, niestety sporo na gorsze. Nie chodzi mi tylko o to, że już nie mamy tyle możliwości na sen i beztroskę, ale o  to, jak zmieniło się funkcjonowanie naszych ciał. Obserwując to jak funkcjonują dzieci, możemy się od nich bardzo dużo nauczyć w kontekście aktywności fizycznej. Oto 4 nawyki, które uważam za najważniejsze.

Po pierwsze, dzieci nie trenują, ale są bardzo aktywne

Dzieci, w odróżnieniu od dorosłych, nie rozdzielają swojego dnia na porę treningową i porę regeneracji. Ciągle się uczą i rozwijają ruchowo, jednak jest to dalekie treningowi w jakim postrzegamy go my. Dla nich nie istnieją serie, powtórzenia, superserie, trisety i serie łączone. Nie znają pojęcia treningu cardio, treningu obwodowego, crossfitu, aerobiku ani innych naszych wynalazków. Matka natura wszystko zaplanowała tak, że do prawidłowego rozwoju fizycznego dziecka często wystarczy… nie przeszkadzać i umożliwić, by instynkt i głód ruchu brały górę.

Wystarczy poobserwować takiego malucha w przedziale 1-4 lat. Ruch na okrągło! Cały dzień składa się z biegania, rzucania, czołgania, wiszenia (daj Boże, żeby rodzice dali taką możliwość!). A gdy przychodzi czas na puzzle czy klocki, to często układanie odbywa się w głębokim przysiadzie lub innej pozycji, która dla dorosłych byłaby trudna lub nie do zniesienia. Intensywność nie jest duża, ale składając te wszystkie ruchy i pozycje w całość, okazuje się, że dziecko przed pierwszą drzemką zrobi więcej niż pozornie aktywny rodzic przez cały tydzień.

Jaki z tego wniosek? Mam się czołgać między biurkami w biurze lub chodzić po krawężnikach tak, aby nie nadepnąć linii? Jeśli tylko lubisz to pewnie 🙂 Ale to co możesz zastosować już dziś, bez groźby wykluczenia społecznego lub przymusowej wizyty w psychiatryku, to:

  • unikanie pozycji siedzącej, w zamian stosowanie pozycji stojącej (np. w pracy czy w autobusie) lub pozycji w głębokim przysiadzie (w czasie sprzątania, zabawy z dzieckiem czy w czasie oglądania TV),
  • wiszenie! – bardzo niedoceniana, jednak zbawienna dla naszego kręgosłupa oraz obręczy barkowej pozycja. Załóż w domu drążek i jak przechodzisz to po prostu „powiś se” kilkanaście sekund. Kręgosłup się „rozciągnie” i wypocznie, Twój chwyt i plecy się wzmocnią a Ty poczujesz że Twoja sprawność rośnie,
  • uczenie się nowych rzeczy – nie powtarzaj ciągle do znudzenia tych samych ćwiczeń! Dzięki temu Twój mózg, a w szczególności obwodowy układ nerwowy, popracuje chcąc wytworzyć nowe najbardziej optymalne połączenia nerwowe celem utworzenia nawyku ruchowego. Zyskasz sprawność a równocześnie rozwiniesz się intelektualnie. Nie umiesz pływać? Najwyższa pora spróbować. Masz problem z koordynacją ruchową? Spróbuj wybrać się na zajęcia taneczne lub sporty walki. Nie chcesz wychodzić z domu? Poćwicz żonglowanie!

Po drugie, ODDECH – ważna umiejętność w treningu którą dzieci wykonują idealnie

Intuicyjny oddech małego człowieka do 4 roku życia wykonywany jest idealnie. Mięśnie wdechowe i przepona działają optymalnie, dzięki temu stabilizacja centralna czyli tzw. kontrola całego tułowia u dzieci jest bez zarzutu. Później coś idzie nie tak… i schemat oddechu się psuje. Prawdopodobnie dlatego, że zaczyna dominować pozycja siedząca.

Dlaczego właściwy oddech jest tak ważny? Na co wpływa jego prawidłowy wzorzec?

Dzięki oddychaniu wszystkie tkanki mają tyle tlenu ile im potrzeba. Niby to takie oczywiste, a jednak to właśnie niedotlenienie jest najczęstszą przyczyną omdleń.

Prawidłowy oddech jest bardzo istotny z perspektywy zdrowia, ale także treningu. Właściwy sposób oddychania uspokaja, ale może też pobudzać do walki. Oznacza to, że oddechem możemy mieć wpływ po części na aktywność hormonów.

Poprawne oddychanie sprzyja właściwej pracy mięśni brzucha, oraz ochronie kręgosłupa lędźwiowego przed urazami w czasie treningu czy innej aktywności.

Prawidłowy oddech wpłynie również na poprawę możliwości wysiłkowych w praktycznie wszystkich sportach. Uczmy się w takim razie od dzieci i oddychajmy właściwie.

Mimo, że może wydać się to dziwne, warto przeznaczyć 10 min każdego dnia na naukę i trening oddechu. Najlepszą porą będzie czas bezpośrednio przed snem – ułatwi zasypianie i regenerację.

Aby dowiedzieć się więcej o nauce prawidłowego oddychania i doskonalenia techniki zapraszam na przykład tutaj [dodać odnośnik do filmu/artykułu z nauką oddychania]

Po trzecie, „WSZYSTKOMOGĄCE CIAŁO” czyli mobilność stawów jak u dziecka

Małe dzieci mają wzorową mobilność. Oznacza to, że zakres ruchu w ich stawach jest taki, że wszystkie podstawowe ruchy takie jak przysiad, skłon czy też inne złożone ruchy są wykonywane bez kłopotu i wysiłku. Dzięki temu mogą ruszać się tak jak chcą, cały czas rozwijając się ruchowo bez groźby wystąpienia bólu czy kontuzji.

U dorosłych jest inaczej. Jeśli nie angażujemy naszych stawów do ruchu w pełnym zakresie, stopniowo z biegiem czasu zakres ten się zmniejsza a ciało się usztywnia.

Negatywnych skutków słabej mobilności jest sporo. Między innymi:

  • niemobilne biodra mogą powodować bóle w dole pleców, ale także problemy z kolanem,
  • spięte barki (obręcz barkowa) mogą powodować spięcia karku, bóle głowy oraz przygarbioną pozycję ciała,
  • słaba mobilność kręgosłupa to bezpośrednia droga do tego, aby nasze ciało było stare. Jesteśmy tak starzy, jak stary jest nasz kręgosłup,
  • słaba mobilność całego układu ruchu wiąże się z uczuciem sztywności, ociężałości przez co znacznie ciężej nam podejmować zwykłe codzienne czynności takie jak sprzątanie, zabawa z dziećmi czy majsterkowanie przy samochodzie.

Po czwarte, mniej rywalizacji, więcej zabawy!

Dzieci bawią się dużo. Tak poznają świat, uczą się i doświadczają. Umiejętnej zabawy powinniśmy się uczyć od dzieci. Dlaczego zabawa jest tak ważna i to w każdym wieku?

Zabawa pozwala w przyjemny sposób uczyć się wielu nowych rzeczy, stymuluje mózg do rozwoju.

Równocześnie dzięki zabawie normują się nasze hormony. Te odpowiadające za stres się obniżają, a z kolei te odpowiedzialne za przyjemność podnoszą. Zabawa w efekcie relaksuje i wprowadza dobry nastrój a samopoczucie wyraźnie się poprawia, buduje też umiejętność współpracy oraz wspomaga rozwój relacji międzyludzkich.

Dzieci bawią się ruchem. Biegają, skaczą, chodzą po krawężnikach, rzucają w punkt lub kto wyżej. Mało tu rywalizacji i walki o najlepszy wynik (szczególnie do 4 roku życia). Jest czysta przyjemność z wykonywanej czynności.

A jak to jest u nas, dorosłych?

Dziwnie się utarło, że w pewnym wieku bawić się nie wypada. Przynajmniej nie na trzeźwo. Mamy sporo kompleksów i blokad przed spontaniczną radosną aktywnością fizyczną. Albo nie robimy zupełnie nic, spędzając całe dnie w pozycji siedzącej, albo od razu zapisujemy się na siłownie lub crossfit, gdzie bardzo szybko wpadamy w środowisko sportowej rywalizacji. Trafiamy na kolejny obszar gdzie chcemy więcej, szybciej, mocniej i wyżej. Lepiej od innych, lepiej od siebie wczoraj wszystko okraszone hasłami typu „no pain no gain” Czy to jest złe? Nie koniecznie, ale warto wiedzieć, że jest alternatywa dla całożyciowego wyścigu szczurów. Trening jest ważny, ale absolutnie nie może być jedyną formą aktywności fizycznej jakiej doświadczamy.

Czy dorosły powinien się bawić?

U dorosłych najtrudniejszą kwestią  jest umiejętność takiego „nastawienia mózgu” żeby chciało nam się bawić ruchem bez obaw o krytykę i dziwne spojrzenia innych.

A teraz wyobraź sobie coś takiego:

Umawiasz się na piątkowe letnie popołudnie ze znajomymi. Tym razem wybraliście wyjście w plener żeby posiedzieć. Plan jest kupić piwko, siąść na kocu i pogadać. A co jeśli na kolejne spotkanie zabrałbyś freesby, żeby porzucać, albo piłkę do gry, rakiety i lotki do badmintona? Czy byłby ktoś chętny, żeby Ci towarzyszyć w takiej rozrywce? Nie musicie umawiać się na mecz w siatkę. Czasem wystarczy po prostu poodbijać. Nie na punkty, nie na czas. Tyle ile się chce i jak się chce. Technika i wynik to drugorzędna sprawa, bo czasem większy fun jest z samych wygłupów z piłką 😉

Z sentymentem wspominam swoją wizytę w Walencji. Spacerowałem wtedy w czwartkowy letni wieczór Ogrodami Turii, park stworzony w dawnym korycie rzeki ciągnący się niemal przez całe miasto. Nigdy w życiu nie widziałem tylu ludzi bawiących się na świeżym powietrzu! Tutaj ktoś chodzi po linie, po drugiej stronie acro joga, kilkanaście metrów dalej chłopaki grają w piłkę, a co drugą ławkę ktoś używa do rozciągania zamiast siedzenia. Ludzie spędzali czas bardzo aktywnie, ale nie było tam atmosfery sportowej rywalizacji. Była dobra energia, zabawa i zapach lokalnej roślinności. Marzę, by w Polsce też tak wyglądały zachody słońca w parkach. Sporo już się zmieniło w naszych głowach, a będzie jeszcze lepiej 🙂 Tego życzę Wam i sobie.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *