Lubię trenować i lubię piwo. Co robić?

Picie piwa a trening

 

Czy można pić piwo codziennie i dobrze wyglądać? Czy od piwa rośnie brzuch? Czy piwo jest dobre na zakwasy? Czy piwo ma jakiś pozytywny wpływ na organizm? Czy autor tekstu pije piwo? Odpowiedzi prawdopodobnie Was zaskoczą.

 

Rozmawiałem kiedyś na temat piwa z moim przyjacielem – wybitnym trenerem akrobatyki. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

A: Damian wymyśl mi jakiś plan treningowy i ustal dietę, żebym zrobił lepszą formę bo jestem zbyt ciężki żeby robić potrójną śrubę.

D:  Spoko bracie, chętnie pomogę, ale zaufasz mi i robisz wszystko tak jak CI powiem?

A: No jasne! Ja jak już się wezmę, to robię wszystko na 100%. Znasz mnie.

D: OK. Pomogę Ci. Jedną rzecz, możemy zmienić już. Jesteś gotowy?

A: No jasne, dawaj!

D: odstaw piwo na bok. Lub ogranicz do mas dwóch trzech w tygodniu.

A: Hmmm wiesz co, teraz idą wakacje, mam sporo obowiązków, może zaczniemy jesienią co? 

 

Lubimy piwko. Szczególnie latem, zimne z lekką pianką, szczególnie po wysiłku lub na wieczór jako forma relaksu po ciężkim dni. Tylko jeśli chcemy być sprawni zdrowi i czuć się świetnie to możemy je pić? 

 

Piwo a sylwetka

Piwny brzuszek czy mięsień piwny to określenie które słyszał każdy. Bardzo wiele osób żyje w przekonaniu, że od piwa rośnie  ( szczególnie Panom) brzuch. Stąd też często zapada decyzja o rezygnacji z piwa  na rzecz np  wina czy wódki… 

Prawda jednak jest bardzo prosta i warto ją przyjąć. Brzuch czy inne części ciała nabierają tkanki tłuszczowej pod wpływem systematycznego spożywania nadmiaru kalorii. To nie jest tak, że od piwa rośnie akurat brzuch a od wina tylko boli głowa. I jeden i drugi trunek mają pewną pulę kalorii i będą działać na nasze ciało podobnie. 

Skąd jednak teoria, że to akurat piwo powoduje tycie? Przyczyną najczęściej jest nawet nie samo piwo, co dodatkowe kalorie spożywane razem z nim. Orzeszki, chipsy paluszki, frytki burger, żeberka, golonka  to produkty które dla wielu do piwa pasują idealnie. To one w większości powodują nabieranie tkanki tłuszczowej. Jednak nawet jeśli ograniczymy te produkty, trzeba pamiętać, że jasne piwo ( 0.5l) to około 260-300 kcal a ciemne piwo to nawet 500 kcal. Wypicie kilku piw w tygodniu przy znikomej aktywności może spowodować nadwyżkę kaloryczną a w konsekwencji nabieranie zapasowej tkanki tłuszczowej. Jeśli jednak dużo się ruszamy, żywimy się w przemyślany racjonalny sposób to piwko od czasu do czasu nie zrobi nam krzywdy w kontekście pogorszenia sylwetki.

Piwo na zakwasy

Bardzo często słyszę, że ktoś usprawiedliwia picie piwa chęcią zniwelowania „zakwasów” Piwko po bieganiu, po nartach w kurorcie, czy po meczu tenisowym. Magiczny suplement, który jakimś cudem ma spowodować, że opóźniona bolesność mięśniowa ( efekt doms) nie wystąpi. 

Zastanówmy się najpierw, czym popularne zakwasy są. Zakwasy (Opóźniona bolesność mięśniowa czyli efekt doms) to ból wywołany uszkodzeniami włókien mięśniowych. Nasze mięśnie popracowały, zmęczyły się, włókna uległy uszkodzeniu, więc zwyczajnie zaczynają nas boleć mięśnie… Efekt ten zniknie, gdy nasze ciało się zregeneruje i odbuduje włókna. Jak więc piwo miałoby wpłynąć na przyśpieszenie tego procesu? 

Można oczywiście podkreślić, że dostarcza pewną dawkę witamin z grupy b, zawiera pewną dawkę magnezu, potasu oraz zawiera antyoksydanty.  Nie uważam jednak, żę z tego powodu piwo powinno być stosowane jako jedna z metod na odnowę biologiczną po wysiłku.  Jeśli jednak lubisz sobie tłumaczyć picie piwka chęcią zniwelowania zakwasów, to jedyne na co możesz liczyć, to efekt placebo.

podsumowanie

W kontekście alkoholu ciężko jest pisać czy warto pić lub nie. Uważam, żę jedno piwo nikogo nie zabije, ale pite regularnie i w nadmiarze może powodować nie tylko problemy z sylwetką ale i z życiem. Jeśli nie jesteś smakoszem i pasjonatem tego złocistego trunku, ja proponuję ograniczyć piwo do minimum. Czy autor tekstu pija piwo? Bardzo rzadko. Choć od czasu do czasu się zdarzy 🙂

Urlop bez fit fanatyzmu

W czasie mojej kilkuletniej pracy bardzo często słyszę na pierwszej rozmowie z nowymi podopiecznymi, że ich celem jest „lepiej wyglądać na urlop czy wakacje”.

Ludzie chcą poprawić sobie samopoczucie i samoocenę głównie poprzez zmianę sylwetki. Nie lubią się oglądać w lustrze… Mają kompleksy. Chcą  wreszcie lepiej wyglądać w stroju kąpielowym. Chcą zrobić fajną fotę na Instagrama. Chcą usłyszeć od kogoś bliskiego: „Hej! Dobrze wyglądasz!” Chcą, aby ich niedoskonałości zniknęły. Najlepiej już.

Im mniej czasu do urlopu, tym gotowość do drastycznych kroków rośnie. Łatwo jest wtedy wpaść w sidła fit fanatyzmu.

Zaczynamy więc szał diety, treningów i pozornie zdrowego stylu życia. Internet i telewizja aż kipią od reklam cudownych suplementów. Ktoś poleci Skalpel Chodakowskiej, ktoś coś wspomni o bieganiu a my sami nie wiemy jak się za to wszystko zabrać. Bijemy się z myślami co będzie najskuteczniejsze bo każdy mówi co innego, nam się spieszy, a żeby tego było mało Anna Lewandowska parę dni po porodzie wyglądała lepiej niż my kiedykolwiek w życiu…

Nie zrozumcie mnie źle. Trening, zdrowe odżywianie, aktywny tryb życia są super. Ale robienie „formy tylko na urlop” to jedynie liźnięcie tematu. Można od tego zacząć, jednak absolutnie nie powinno się na tym poprzestać. Aktywny i zdrowy styl życia jest bardzo istotny! Daje nam zdrowe i sprawne ciało, daje nam masę energii i chęci, które możemy ukierunkować na realizacje swoich wielkich marzeń czy pomysłów.  Bo wiadomo; jak źle się odżywiamy i niewiele ruszamy to nic nam się nie chce, wszystko boli a marzenia zaczynają się kurczyć. No bo skoro już nie wyjdę na ten Mount Everest to może chociaż na all inclusive do Egiptu pojadę. Przy basenie posiedzę, wielbłąda zobaczę… Taka mnie dzika przygoda czeka w tym roku…

Wróćmy jednak do tematu wakacyjno-urlopowego.

Niestety większość z nas działa na zasadzie „wszystko albo nic”. Stąd bardzo często na początku bycia nawróconym na fit życie popełniamy 2 duże błędy będąc na urlopie.

1. Będąc na urlopie zwalniamy całkowicie hamulce samokontroli. Przestajemy się racjonalnie odżywiać. Mało tego! Wręcz rzucamy się na ogromne ilości jedzenia, słodyczy i alkoholu! Mówisz sobie – mam przecież urlop, wolno mi, nie? Zasłużyłem! Wiadomo, że przez tydzień nic Ci się nie stanie, ale taka sytuacja to prosty znak – nie zmieniłeś w swoim życiu nawyków, tylko wskoczyłeś w reżim, który jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Niestety, ale w końcu albo olejesz to wszystko definitywnie, albo będziesz nieszczęśliwą osobą, która wiecznie żyje według restrykcyjnych zasad a forma i tak nigdy nie będzie życiowa.

Moja rada: skup się na zmianie nawyków. Zacznij na przykład od stałej liczby posiłków (wybierz taką ilość jaka najbardziej Ci odpowiada), a między nimi nie podjadaj. Wyeliminuj słodkie napoje oraz soki owocowe. Ogranicz słodycze. Jedz kiedy potrzebujesz a nie z nudów. Ruszaj się więcej i bardziej różnorodnie. Staraj się słuchać co mówi ciało i naucz się odczytywać te sygnały. Znajdź aktywność, która daje Ci naprawdę dużo satysfakcji. Namów najbliższych, aby spróbowali z Tobą. A może ostatnio ktoś wyciągał Cię na ściankę a Tobie zwyczajnie się nie chciało? Buduj nawyki. Jeśli zbudujesz solidny nawyk, łatwiej będzie Ci w nim wytrwać przez dłuższy czas.

2. O nie, Ty nie jesteś już takim nowicjuszem! Punkt nr 1 nie jest Ci straszny! Ty nie rzucisz się na jedzenie, słodycze i alkohol. TY masz swoją dietę, swój plan treningowy, swoje zdrowe nawyki i choćby skały srały a wschody słońca były najpiękniejsze na świecie, to codziennie rano ruszasz zrobić trening. Najpierw bieżnia, potem przysiady w stylu „ass to the grass”, następnie jakieś wyciskanie na maszynie, żeby mieć ładne rączki (nie zapomnij spakować rękawiczek) a potem super intensywne cardio na rowerku stacjonarnym.

Po treningu oczywiście zdrowe śniadanko. Oby tylko w hotelu mieli jajka z bekonem! W razie czego poratujesz się odżywką białkową i waflami ryżowymi co udało się przywieźć z Polski. Cholera przecież wie jakie jest makro tych ich lokalnych dziwnych potraw.

Ty nie jesteś leszczem. Ty jesteś fit i żaden urlop Ci nie przeszkodzi w drodze po marzenia o którym tyle piszą na Instagramie…

Nie przeraża Was to? Mnie bardzo!

W życiu Trzeba poznawać nowe. Doświadczać, zdobywać, zwiedzać i rozwijać się jako człowiek, a nie tylko myśleć o tym jak zmieni się nasz brzuch po tych 7 dniach…

Moja rada: bądź aktywny, ale niekoniecznie trenuj na siłowni. Ruszaj się dużo na świeżym powietrzu. Spaceruj, chodź po piasku lub po górach. Chodź na boso. Powiś sobie na gałęzi. Potrenuj przy plaży na kółkach gimnastycznych. Porozciągaj się. Pooddychaj. Pływaj. Spróbuj nowego sportu. Jedz lokalne produkty. Nie obżeraj się, ale  kosztuj nowości. Najwyżej po prostu Ci nie zasmakują. I co z tego?

Nie bądź fit fanatykiem. Buduj formę na lata. Ruszaj się!

Poranna gimnastyka – zestaw ćwiczeń

Poświęć 10 min dziennie dla budowania swojego zdrowia i sprawności. Nie pożałujesz.

Czy miewasz tak, że rano po przebudzeniu czujesz sztywne i pospinane ciało? Chodzisz 2-3 razy na siłownię, ale nie widzisz postępów jeśli chodzi o elastyczność i gibkość ciała? A może po prostu prowadzisz siedzący tryb życia i chcesz coś zrobić aby wyeliminować ból pleców i karku?

Warto jest wprowadzić do swojego poranka 10 min na gimnastykę. Są ćwiczenia, które możesz wykonać jeszcze zanim podniesiesz się z łózka.! 10 minut to nie jest dużo czasu, a może zdziałać cuda jeśli chodzi o poprawę komfortu życia w własnym ciele.

Jak trenować gdy mam mało czasu?

Zły trening, to tylko ten który się nie odbył. Dlatego lepsze 10 minut rano codziennie, niż 2h sporadycznie. Czasem wystarczy nastawić budzik na 15 min wcześniej niż zwykle, przemyć twarz i zanim siądzie się do porannego przeglądu internetu zrobić krótką gimnastykę całego ciała.

Nie musi to być zawsze ten sam zestaw. Wszystko można dostosować do danego dnia. Jeśli mamy więcej czasu, można poświęcić nawet pół godziny. Jeśli nie mamy czasu wcale, wystarczy choć trochę poruszać kręgosłupem np w czasie mycia zębów.

Jakie są korzyści da Ci poranna gimnastyka?

Uprawiając regularną gimnastykę poranną zyskasz bardzo wiele!

  • Twoje samopoczucie wyraźnie się poprawi.
  • Będziesz mieć więcej energii
  • zmniejszą się a nawet znikną całkowicie drobne dolegliwości bólowe
  • ciało stanie się bardziej elastyczne a odczucie sztywności zacznie znikać
  • poprawi się efektywność pracy w ciągu dnia
  • zachowasz zdrowie i witalność przez długi czas.

Jakie ćwiczenia wykonywać rano?

Najlepiej mieć swój indywidualny zestaw dopasowany do własnych potrzeb i możliwości. Jeśli jednak nie masz pomysłu jak to sobie ułożyć i jak się za to zabrać, możesz posiłkować się ćwiczeniami pokazanymi w filmiku poniżej.

Obserwuj swoje ciało i zwróć uwagę co Ci służy a co nie. Dobierz ćwiczenia które odpowiadają Ci najbardziej. Możesz oczywiście wykonywać wszystkie 🙂

Ruszaj się póki możesz i buduj formę na lata ! Ruch to życie!

4 rzeczy, których możemy się nauczyć od dzieci w kontekście treningu i sprawności.

Wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi. Mieliśmy dużo wolnego czasu, spędzaliśmy go tak jak chcieliśmy i w wszystkim szukaliśmy atrakcji i zabawy która dawała nam przyjemność. Mimo to większość z nas, ciągle zadawała swoim rodzicom pytanie „ mamo, tato, kiedy będę duży?”. Teraz dorośliśmy. Zmieniło się wszystko, niestety sporo na gorsze. Nie chodzi mi tylko o to, że już nie mamy tyle możliwości na sen i beztroskę, ale o  to, jak zmieniło się funkcjonowanie naszych ciał. Obserwując to jak funkcjonują dzieci, możemy się od nich bardzo dużo nauczyć w kontekście aktywności fizycznej. Oto 4 nawyki, które uważam za najważniejsze.

Po pierwsze, dzieci nie trenują, ale są bardzo aktywne

Dzieci, w odróżnieniu od dorosłych, nie rozdzielają swojego dnia na porę treningową i porę regeneracji. Ciągle się uczą i rozwijają ruchowo, jednak jest to dalekie treningowi w jakim postrzegamy go my. Dla nich nie istnieją serie, powtórzenia, superserie, trisety i serie łączone. Nie znają pojęcia treningu cardio, treningu obwodowego, crossfitu, aerobiku ani innych naszych wynalazków. Matka natura wszystko zaplanowała tak, że do prawidłowego rozwoju fizycznego dziecka często wystarczy… nie przeszkadzać i umożliwić, by instynkt i głód ruchu brały górę.

Wystarczy poobserwować takiego malucha w przedziale 1-4 lat. Ruch na okrągło! Cały dzień składa się z biegania, rzucania, czołgania, wiszenia (daj Boże, żeby rodzice dali taką możliwość!). A gdy przychodzi czas na puzzle czy klocki, to często układanie odbywa się w głębokim przysiadzie lub innej pozycji, która dla dorosłych byłaby trudna lub nie do zniesienia. Intensywność nie jest duża, ale składając te wszystkie ruchy i pozycje w całość, okazuje się, że dziecko przed pierwszą drzemką zrobi więcej niż pozornie aktywny rodzic przez cały tydzień.

Jaki z tego wniosek? Mam się czołgać między biurkami w biurze lub chodzić po krawężnikach tak, aby nie nadepnąć linii? Jeśli tylko lubisz to pewnie 🙂 Ale to co możesz zastosować już dziś, bez groźby wykluczenia społecznego lub przymusowej wizyty w psychiatryku, to:

  • unikanie pozycji siedzącej, w zamian stosowanie pozycji stojącej (np. w pracy czy w autobusie) lub pozycji w głębokim przysiadzie (w czasie sprzątania, zabawy z dzieckiem czy w czasie oglądania TV),
  • wiszenie! – bardzo niedoceniana, jednak zbawienna dla naszego kręgosłupa oraz obręczy barkowej pozycja. Załóż w domu drążek i jak przechodzisz to po prostu „powiś se” kilkanaście sekund. Kręgosłup się „rozciągnie” i wypocznie, Twój chwyt i plecy się wzmocnią a Ty poczujesz że Twoja sprawność rośnie,
  • uczenie się nowych rzeczy – nie powtarzaj ciągle do znudzenia tych samych ćwiczeń! Dzięki temu Twój mózg, a w szczególności obwodowy układ nerwowy, popracuje chcąc wytworzyć nowe najbardziej optymalne połączenia nerwowe celem utworzenia nawyku ruchowego. Zyskasz sprawność a równocześnie rozwiniesz się intelektualnie. Nie umiesz pływać? Najwyższa pora spróbować. Masz problem z koordynacją ruchową? Spróbuj wybrać się na zajęcia taneczne lub sporty walki. Nie chcesz wychodzić z domu? Poćwicz żonglowanie!

Po drugie, ODDECH – ważna umiejętność w treningu którą dzieci wykonują idealnie

Intuicyjny oddech małego człowieka do 4 roku życia wykonywany jest idealnie. Mięśnie wdechowe i przepona działają optymalnie, dzięki temu stabilizacja centralna czyli tzw. kontrola całego tułowia u dzieci jest bez zarzutu. Później coś idzie nie tak… i schemat oddechu się psuje. Prawdopodobnie dlatego, że zaczyna dominować pozycja siedząca.

Dlaczego właściwy oddech jest tak ważny? Na co wpływa jego prawidłowy wzorzec?

Dzięki oddychaniu wszystkie tkanki mają tyle tlenu ile im potrzeba. Niby to takie oczywiste, a jednak to właśnie niedotlenienie jest najczęstszą przyczyną omdleń.

Prawidłowy oddech jest bardzo istotny z perspektywy zdrowia, ale także treningu. Właściwy sposób oddychania uspokaja, ale może też pobudzać do walki. Oznacza to, że oddechem możemy mieć wpływ po części na aktywność hormonów.

Poprawne oddychanie sprzyja właściwej pracy mięśni brzucha, oraz ochronie kręgosłupa lędźwiowego przed urazami w czasie treningu czy innej aktywności.

Prawidłowy oddech wpłynie również na poprawę możliwości wysiłkowych w praktycznie wszystkich sportach. Uczmy się w takim razie od dzieci i oddychajmy właściwie.

Mimo, że może wydać się to dziwne, warto przeznaczyć 10 min każdego dnia na naukę i trening oddechu. Najlepszą porą będzie czas bezpośrednio przed snem – ułatwi zasypianie i regenerację.

Aby dowiedzieć się więcej o nauce prawidłowego oddychania i doskonalenia techniki zapraszam na przykład tutaj [dodać odnośnik do filmu/artykułu z nauką oddychania]

Po trzecie, „WSZYSTKOMOGĄCE CIAŁO” czyli mobilność stawów jak u dziecka

Małe dzieci mają wzorową mobilność. Oznacza to, że zakres ruchu w ich stawach jest taki, że wszystkie podstawowe ruchy takie jak przysiad, skłon czy też inne złożone ruchy są wykonywane bez kłopotu i wysiłku. Dzięki temu mogą ruszać się tak jak chcą, cały czas rozwijając się ruchowo bez groźby wystąpienia bólu czy kontuzji.

U dorosłych jest inaczej. Jeśli nie angażujemy naszych stawów do ruchu w pełnym zakresie, stopniowo z biegiem czasu zakres ten się zmniejsza a ciało się usztywnia.

Negatywnych skutków słabej mobilności jest sporo. Między innymi:

  • niemobilne biodra mogą powodować bóle w dole pleców, ale także problemy z kolanem,
  • spięte barki (obręcz barkowa) mogą powodować spięcia karku, bóle głowy oraz przygarbioną pozycję ciała,
  • słaba mobilność kręgosłupa to bezpośrednia droga do tego, aby nasze ciało było stare. Jesteśmy tak starzy, jak stary jest nasz kręgosłup,
  • słaba mobilność całego układu ruchu wiąże się z uczuciem sztywności, ociężałości przez co znacznie ciężej nam podejmować zwykłe codzienne czynności takie jak sprzątanie, zabawa z dziećmi czy majsterkowanie przy samochodzie.

Po czwarte, mniej rywalizacji, więcej zabawy!

Dzieci bawią się dużo. Tak poznają świat, uczą się i doświadczają. Umiejętnej zabawy powinniśmy się uczyć od dzieci. Dlaczego zabawa jest tak ważna i to w każdym wieku?

Zabawa pozwala w przyjemny sposób uczyć się wielu nowych rzeczy, stymuluje mózg do rozwoju.

Równocześnie dzięki zabawie normują się nasze hormony. Te odpowiadające za stres się obniżają, a z kolei te odpowiedzialne za przyjemność podnoszą. Zabawa w efekcie relaksuje i wprowadza dobry nastrój a samopoczucie wyraźnie się poprawia, buduje też umiejętność współpracy oraz wspomaga rozwój relacji międzyludzkich.

Dzieci bawią się ruchem. Biegają, skaczą, chodzą po krawężnikach, rzucają w punkt lub kto wyżej. Mało tu rywalizacji i walki o najlepszy wynik (szczególnie do 4 roku życia). Jest czysta przyjemność z wykonywanej czynności.

A jak to jest u nas, dorosłych?

Dziwnie się utarło, że w pewnym wieku bawić się nie wypada. Przynajmniej nie na trzeźwo. Mamy sporo kompleksów i blokad przed spontaniczną radosną aktywnością fizyczną. Albo nie robimy zupełnie nic, spędzając całe dnie w pozycji siedzącej, albo od razu zapisujemy się na siłownie lub crossfit, gdzie bardzo szybko wpadamy w środowisko sportowej rywalizacji. Trafiamy na kolejny obszar gdzie chcemy więcej, szybciej, mocniej i wyżej. Lepiej od innych, lepiej od siebie wczoraj wszystko okraszone hasłami typu „no pain no gain” Czy to jest złe? Nie koniecznie, ale warto wiedzieć, że jest alternatywa dla całożyciowego wyścigu szczurów. Trening jest ważny, ale absolutnie nie może być jedyną formą aktywności fizycznej jakiej doświadczamy.

Czy dorosły powinien się bawić?

U dorosłych najtrudniejszą kwestią  jest umiejętność takiego „nastawienia mózgu” żeby chciało nam się bawić ruchem bez obaw o krytykę i dziwne spojrzenia innych.

A teraz wyobraź sobie coś takiego:

Umawiasz się na piątkowe letnie popołudnie ze znajomymi. Tym razem wybraliście wyjście w plener żeby posiedzieć. Plan jest kupić piwko, siąść na kocu i pogadać. A co jeśli na kolejne spotkanie zabrałbyś freesby, żeby porzucać, albo piłkę do gry, rakiety i lotki do badmintona? Czy byłby ktoś chętny, żeby Ci towarzyszyć w takiej rozrywce? Nie musicie umawiać się na mecz w siatkę. Czasem wystarczy po prostu poodbijać. Nie na punkty, nie na czas. Tyle ile się chce i jak się chce. Technika i wynik to drugorzędna sprawa, bo czasem większy fun jest z samych wygłupów z piłką 😉

Z sentymentem wspominam swoją wizytę w Walencji. Spacerowałem wtedy w czwartkowy letni wieczór Ogrodami Turii, park stworzony w dawnym korycie rzeki ciągnący się niemal przez całe miasto. Nigdy w życiu nie widziałem tylu ludzi bawiących się na świeżym powietrzu! Tutaj ktoś chodzi po linie, po drugiej stronie acro joga, kilkanaście metrów dalej chłopaki grają w piłkę, a co drugą ławkę ktoś używa do rozciągania zamiast siedzenia. Ludzie spędzali czas bardzo aktywnie, ale nie było tam atmosfery sportowej rywalizacji. Była dobra energia, zabawa i zapach lokalnej roślinności. Marzę, by w Polsce też tak wyglądały zachody słońca w parkach. Sporo już się zmieniło w naszych głowach, a będzie jeszcze lepiej 🙂 Tego życzę Wam i sobie.

Jak spalać więcej kalorii bez dodawania treningu?

Pisząc ten tekst, uświadomiłem sobie, że jeszcze 15-20 lat temu  byłby on  bezwartościowy. Czasy jednak się mocno zmieniły i to o czym będziesz czytać w dalszej części, aktualnie stanowi największą bolączkę i równocześnie wyzwanie osób które chcą się dobrze czuć, dobrze wyglądać i być w pełni sprawnym.

Jeszcze nigdy w historii ludzkości, nie jedliśmy tak dużo a równocześnie nie ruszaliśmy się tak mało. W zasadzie tyczy się to najbardziej kultury Europejskiej oraz kultury zachodu.

Przyczyn jest kilka:

  • Wytwarzamy ogromne ilości różnorodnego jedzenia w tym także tego które jest bardzo wysokokaloryczne a równocześnie słabo nas syci (słodycze, fast food, słodkie napoje i soki).
  • Przez rozwój technologii, nie musimy już pracować tak ciężko fizycznie. Do pracy nie chodzimy na nogach bo mamy samochody, a często żeby pracować, nie musimy nawet wychodzić z domu.
  • Gdy chcemy zdobyć jedzenie nie ma potrzeby polować czy choćby wyjść do pola , bo wszystko dostępne jest online z dowozem pod drzwi. Jeszcze kilkadziesiąt a nawet kilkanaście lat temu, zwykłe życie było treningiem. Po wodę trzeba było iść do studni, po warzywa do ogródka lub na targ, do pracy na nogach lub autobusem a potem powrót do domu gdzie również czekała masa obowiązków.

Skoro wiemy, że taki styl życia jest dla nas zgubny, czy powinniśmy chcieć wrócić do korzeni i „uprawiać” paleo życie? Wszędzie chodzić boso, jeść własnoręcznie zebrane korzonki, polować na zwierzęta, a telefon i komputer traktować jako deskę do krojenia zdobyczy? Zdecydowanie nie! Czasy się zmieniły i póki nie nastąpi jakiś apokaliptyczny zwrot akcji, technologia i „udogodnienia” życia będą rozwijać się w zastraszającym tempie. Szybciej niż sobie wyobrażamy…

Głęboko wierzę, że da się połączyć nowoczesne życie z dbaniem o zdrowie, sylwetkę i sprawność, dzięki wprowadzeniu szeregu nawyków do dnia codziennego. Nie muszą to być spektakularne czynności. Proste rzeczy są najlepsze.

Pisze to z pełną odpowiedzialnością – nie potrzebujesz dokładać kolejnego treningu cardio na bieżni czy sesji treningowej z ciężarami. Oczywiście możesz, ale nie jest to niezbędne jeśli i tak cierpisz na brak czasu Nawet, jeśli będziesz trenować 5x w tygodniu po 1h i tak suma godzin spędzona na aktywności będzie niewielka w skali tego, ile czasu bedziesz siedzieć na krześle.

Zacznij od wprowadzenia trzech następujących  nawyków, a już po 3 miesiącach zobaczysz jak duży wpływ będą miały na Twoje samopoczucie i wygląd:

  1. Zapomnij o schodach ruchomych i windzie.  Po prostu przestań z nich korzystać! Każdego dnia, wielokrotnie mamy okazję korzystać z tego typu udogodnień, które nic nam nie dają. Przecież często dużo szybciej wyjdziemy na drugie piętro na nogach, niż będziemy czekać aż winda przyjedzie, otworzy  się my zastanowimy się który guzik wcisnąć itd. Nie tylko spalisz bonusowe kalorie, ale także wzmocnisz swoje nogi i pośladki oraz poprawisz wydolność organizmu.
  2. Jak tylko masz czas, chodź na zakupy na nogach. Spalisz dodatkowe kalorie, dotlenisz mózg w czasie spaceru na świeżym powietrzu a dodatkowo, gdy będziesz nieść siatki z zakupami, wzmocnisz brzuch, ramiona oraz plecy. Taki spacer farmera tylko w naturalnym środowisku. Brakuje Ci czasu? Samochodem szybciej? Jasne, ale weź pod uwagę ile czasu spędzasz w korku czy na poszukiwaniach miejsca parkingowego. Dodatkowo w czasie marszu możesz słuchać podcastów czy uczyć się języka. Człowieku, RUSZ SIĘ i rozwijaj nie tylko fizycznie!
  3. Unikaj pozycji siedzącej. Siedzący tryb życia to zmora współczesności. Wpływa destrukcyjnie na całe ciało. Cierpi na tym kręgosłup, a ciało stopniowo przestaje wyglądać atrakcyjnie przez osłabienie mięśni oraz coraz bardziej zgarbioną postawę. Jeździsz tramwajem? Stój! Potraktuj to jako wyzwanie ruchowe, spróbuj utrzymać równowagę bez trzymania, spróbuj z zamkniętymi oczami lub na jednej nodze lub w szerokim rozkroku. Ludzie się ucieszą i uznają CIę za miłą osobę bo nie zajmujesz cennego miejsca, a Ty zyskasz sprawniejsze zdrowsze i lepiej wyglądające ciało.

W pracy jest nieco trudniej jeśli pracujesz przed komputerem, lecz tu proponuję często zmieniać pozycję. Możesz pracować w pozycji stojącej, możesz często wstawać i robić sobie dwuminutowy rozruch ( tutaj link do filmiku yt) jeśli tylko spróbujesz i zobaczysz o ile lepiej się czujesz, przestanie Ci przeszkadzać, że ktoś krzywo na to patrzy. Z czasem inni będą robić tak jak TY – gwarantuję.

Jesteś już w domu i masz chwilę na relaks? Fajnie jest pooglądać film i poleżeć na sofie. Jeśli jednak masz jeszcze trochę siły, usiądź na ziemi i zacznij bardzo delikatne rozciąganie. Nie musi to być wielka walka o zakres ruchu. Wystarczy, że co jakiś czas zmienisz pozycję. Nie musisz tak przez cały film. Zacznij od 10 minut i z czasem może będziesz chcieć więcej.

Zdaje sobie sprawę, że na początku może być ciężko bo stare przyzwyczajenia i nawyki będą chciały wziąć górę. Jeśli jednak bardzo Ci zależy aby cieszyć się zdrowiem sprawnością i dobrą sylwetką przez całe swoje życie, napewno będziesz w stanie wprowadzić zmiany w swoim życiu. Pamiętaj, że kropla drąży skałę! Te drobne nawyki to kilka kropel.